Wersja mobilna     +   Dodaj wydarzenie    Dodaj aktualność    Dodaj galerię    Zgłoś temat    Dodaj ogłoszenie    Dodaj ofertę  
Przeczytaj:
Rozmiar tekstu:
AAA
KRAJ
2019.08.27 09:19 | aktualizacja: 2019.08.27 09:35

46-letnia biłgorajanka zginęła w Tatrach

W ubiegły czwartek nad Tatrami przeszła gwałtowna burza. W momencie załamania pogody na szlakach znajdowały się setki turystów. Na skutek uderzenia pioruna zginęły 4 osoby. Jedną z ofiar jak potwierdza zakopiańska policja jest 46-letnia mieszkanka Lubelszczyzny.
46-letnia biłgorajanka zginęła w Tatrach
46-letnia biłgorajanka zginęła w Tatrach

Przypomnijmy: Do tragicznych zdarzeń doszło w czwartkowe popołudnie, 22 sierpnia. Nad Tatrami przeszła gwałtowna burza. W momencie załamania pogody na szlakach znajdowały się setki osób. Na skutek uderzenia pioruna w rejonie Giewontu zginęły 4 osoby - dwie kobiety w wieku 24 i 46 lat oraz dwoje dzieci w wieku 10 lat. Do okolicznych szpitali trafiło około 150 osób, część poszkodowanych wciąż jest hospitalizowanych. W akcji ratowniczej wzięło udział około 140 policjantów, wspieranych przez ratowników GOPR i TOPR oraz strażaków jednostek PSP i OSP.

Według komunikatu przekazanego przez policję ofiary tragicznej burzy pochodziły z województwa mazowieckiego, podlaskiego, Dolnego Śląska i Małopolski. W sobotę zaczęły pojawiać się informacje, że 46-latka była mieszkanką Biłgoraja. W rozmowie z portalem bilgorajska.pl asp. sztab. Roman Wieczorek, rzecznik prasowy KPP w Zakopanem, potwierdza że 46-letnia kobieta pochodziła z województwa lubelskiego, nie jak wcześniej podano z Podlasia.

Red.
REKLAMA
Oceń:
0 głosów
46-letnia biłgorajanka zginęła w Tatrach, 0 out of 5 based on 0 ratings
Red. dodany
 
Odsłon: 10681
Dodaj zdjęcie

Waszym zdaniem (5)

Podaj login i hasło:
Login:
Hasło:
Skomentuj na forum:
Zarejestruj się
Jesteś już zarejestrowany na bilgorajska.pl? Zaloguj się
Imie lub nazwa:
Treść komentarza:
Przepisz niebieski tekst z obrazka wyżej:
Na forum istnieje możliwość oceny wypowiedzi, można oddawać głosy pozytywne jak i negatywne.
Najwyżej oceniane komentarze
Aleksandrów  Wyobraź sobie, że ja też byłam w czwartek w górach. Zginęła Pani Agnieszka z Biłgoraja.
Kiedy przyszła burza byłam już na dole. Oczywiście sprawdziłam prognozy. Rano - zwykłe meteo zapowiadało już deszcz, nie było więc sensu ryzykować, Wyszłam o 5.00 (w stronę Doliny Pięciu Stawów). Od 12.00 było widać, że pogoda się zmienia, chmury nachodzą, zaczynają szczelnie opinać granie, zrobiło się chłodniej i ciemniej.. Czas uciekać. 13:02 jak w zegarku spadł deszcz, sprawdziłam bo wyciągnęłam wtedy z plecaka kurtkę.
Chwile później pierwszy pomruk, za chwile grzmot.. pierwszy, drugi, trzeci.. Przy pierwszym zaczęłam biec na dół... mijałam rodziny z kilkuletnimi dziećmi....a nawet jeszcze mniejszymi, w nosidłach, bez kurtek, maluszki owinięte jakimiś pelerynami za 5zł.. i co? No właśnie i nic.. Nikt nie zawrócił. Nikt nawet się nie zatrzymał żeby zastanowić się co dalej, kiedy grzmi tak, że aż krew w żyłach na chwilę zastyga? Mijałam dzieci które się bały, zaczynały nerwowo pytać rodziców co się dzieje, a oni i tak ciągnęli je do góry! Wreszcie zahaczyła mnie babka na oko z 7 letnim synkiem (to odnośnie edukacji) i pyta jak daleko jeszcze do góry.
Zapytałam ją czy kocha swoje dziecko.. Popatrzyła tylko na mnie jak otępiała.. Kontynuowałam więc, że jeśli tak to niech schodzi. Burza idzie... ba - ona już tu jest i za chwilę będzie naprawdę nieciekawie..
Przystanął jakiś facet i do mnie z pyskiem czemu ludzi straszę. A kobieta co? Zwróciła się do chłopczyka „to co (dajmy na to) Szymek, idziemy czy wracamy”. I poszli...
Wiesz jak ja się wczoraj czułam ? Jakbym tylko ja widziała co się dzieje...a reszta nie wiem, oślepła, straciła głowę czy nie wiem co jeszcze. Powiem tak - nie będę oceniać nikogo kto był na Giewoncie, nie wiem jaka była sytuacja, nie było mnie dokładnie tam, ALE gdyby piorun raził tyle osób na przykład pod Siklawą to bym powiedziała, ze stało się dlatego, ze zachowali się jak kretyni..
... (w miejscu 3 kropek były moje odpowiedzi gdyby ktoś pomyślał, że pisane jest chaotycznie)
Ja wczoraj miałam łzy w oczach. Ja grzmiało, lało...już kij z dorosłymi ludźmi... ale te DZIECI.... za co? Do góry? Pomimo wszystko ? W imię czego, przejechanych kilometrów, zapłaconego parkingu i biletów? Straconego zdjęcia na Facebooka ? Nie mogłam na to patrzeć, na tą skalę.... nieprzejednana skala głupoty, jak owce na rzeź, ja nie wiedziałam wtedy ze coś się stało (dzieje), nikt nie wiedział... ale czułam, że coś jest nie tak...
Ja wiem, że może ja mam większe doświadczenie, lepiej potrafię ocenić sytuację ale tam naprawdę nie trzeba było eksperta. Już od 12 byłam przekonana, ze trzeba uciekać. Rozumiem, ze jak ktoś jest w górach raz na rok to mógł tych sygnałów nie widzieć... mimo ze były. Ale jak już leje, grzmi, widać wyładowania ???
...
Ja to teraz przeżywam wręcz osobiście. Nawet nie to co się stało....tylko to co wczoraj widziałam. To było najbardziej przerażajace. To, ze wszyscy olali sytuację, nie jakaś przyszłą niedoszłą, tylko to, co właśnie w tym momencie się działo.
Gdzie my żyjemy, musi się coś stać żeby do ludzi dotarło to, ze trzeba uciekać? Musi ktoś przy nich zginąć żeby dotarło, że teraz to jest wreszcie niebezpiecznie i nie idziemy dalej ? Nie umiem tego pojąć.... to jest dla mnie najbardziej przykre. Próbuje to od wczoraj zrozumieć, staram się... i nie potrafię..
...
Już pomijam fakt, ze temperatura obniżyła się nagle...było to czuć... nie rozpętał się huragan...ale pojawiły się podmuchy... których nie było wcześniej wcale. Było czuć ze pogoda się zmienia...i zmienia się nagle. Wszystko było. Trzeba było tylko chcieć to widzieć. Wiec jak ktoś teraz mówi, że tego się nie dało przewidzieć to po prostu go tam nie było albo nie wiem... Fakt, że działo się to szybko... ale myślę, że była przynajmniej godzina, żeby uciec, zejść jak najniżej. Nie jestem meteorologiem, nie znam się na zjawiskach atmosferycznych ale znam się trochę na górach. Tak jak mówiłam, ja już od 12.00 byłam pewna, że trzeba iść w dół i to jak najszybciej..
I żal mi serce ściska jak pomyśle, że była AŻ godzina... żeby się ratować... i Ci wszyscy ludzie mogli żyć, mogło się nic nie wydarzyć oprócz tego, że byli by mokrzy..
...
Skala byłaby większa... Tylko tym razem góry obeszły się z nami łaskawie. To trwało kilka minut, nie liczyłam ale wyładowań było kilka 5?6? A co by było gdyby burza trwała godzinę ? Gdyby było ich 50? A burza objęła całe Tatry ? Nie chce nawet myśleć... wiesz ile ludzi było wtedy na Orlej Perci??
...
Już mi dziś lepiej. Wczoraj nie chciałam nawet o tym mówić. Napisałam bo czułam ze mnie zrozumiesz. Nie jestem przewodnikiem czy jakaś super znana personą, himalaistka z kij wie jakim doświadczeniem, nie chce żeby ludzi myśleli, że znalazł się nie wiadomo kto i gada jakby się znała na wszystkim najlepiej. Ale byłam tam i widziałam na własne oczy. I nikt mi nie wmówi ze było inaczej i że komentuje coś zza ekranu komputera... po prostu mam taki przeogromny żal, że to się stało...a nie musiało. Naprawdę nie musiało.."
27 sierpnia 2019
+78
-5
Aleksandrów  Wejście na GIEWONT (nagranie) - w trakcie piorunów o godz. 13-30 w ubiegły czwartek było 21 osób ...

27 sierpnia 2019
+29
-4
Aleksandrów  pierwszy piorun na Giewoncie: godz. 13-30 w czwartek 22-08-19rok.
To BYŁ początek ofiar>>>

ZAKOPANE godz. 13-30 pierwsze uderzenie, po 14 sek. kolejne i w GIEWONT
27 sierpnia 2019
+26
-4
Ostatnio dodane komentarze
Grzegorz z Chetyna  do Aleksandrów   No i po co wklejasz ten sam tekst co napisałaś w Nowej Biłgorajskiej? Mogłaś go chociaż trochę przeredagować, bo w obecnym kształcie ma się nijak do tekstu i komentarzy zwłaszcza.
28 sierpnia 2019
+2
-22
Aleksandrów   Wejście na GIEWONT (nagranie) - w trakcie piorunów o godz. 13-30 w ubiegły czwartek było 21 osób ...

27 sierpnia 2019
+29
-4
Aleksandrów   pierwszy piorun na Giewoncie: godz. 13-30 w czwartek 22-08-19rok.
To BYŁ początek ofiar>>>

ZAKOPANE godz. 13-30 pierwsze uderzenie, po 14 sek. kolejne i w GIEWONT
27 sierpnia 2019
+26
-4
Aleksandrów   Wyobraź sobie, że ja też byłam w czwartek w górach. Zginęła Pani Agnieszka z Biłgoraja.
Kiedy przyszła burza byłam już na dole. Oczywiście sprawdziłam prognozy. Rano - zwykłe meteo zapowiadało już deszcz, nie było więc sensu ryzykować, Wyszłam o 5.00 (w stronę Doliny Pięciu Stawów). Od 12.00 było widać, że pogoda się zmienia, chmury nachodzą, zaczynają szczelnie opinać granie, zrobiło się chłodniej i ciemniej.. Czas uciekać. 13:02 jak w zegarku spadł deszcz, sprawdziłam bo wyciągnęłam wtedy z plecaka kurtkę.
Chwile później pierwszy pomruk, za chwile grzmot.. pierwszy, drugi, trzeci.. Przy pierwszym zaczęłam biec na dół... mijałam rodziny z kilkuletnimi dziećmi....a nawet jeszcze mniejszymi, w nosidłach, bez kurtek, maluszki owinięte jakimiś pelerynami za 5zł.. i co? No właśnie i nic.. Nikt nie zawrócił. Nikt nawet się nie zatrzymał żeby zastanowić się co dalej, kiedy grzmi tak, że aż krew w żyłach na chwilę zastyga? Mijałam dzieci które się bały, zaczynały nerwowo pytać rodziców co się dzieje, a oni i tak ciągnęli je do góry! Wreszcie zahaczyła mnie babka na oko z 7 letnim synkiem (to odnośnie edukacji) i pyta jak daleko jeszcze do góry.
Zapytałam ją czy kocha swoje dziecko.. Popatrzyła tylko na mnie jak otępiała.. Kontynuowałam więc, że jeśli tak to niech schodzi. Burza idzie... ba - ona już tu jest i za chwilę będzie naprawdę nieciekawie..
Przystanął jakiś facet i do mnie z pyskiem czemu ludzi straszę. A kobieta co? Zwróciła się do chłopczyka „to co (dajmy na to) Szymek, idziemy czy wracamy”. I poszli...
Wiesz jak ja się wczoraj czułam ? Jakbym tylko ja widziała co się dzieje...a reszta nie wiem, oślepła, straciła głowę czy nie wiem co jeszcze. Powiem tak - nie będę oceniać nikogo kto był na Giewoncie, nie wiem jaka była sytuacja, nie było mnie dokładnie tam, ALE gdyby piorun raził tyle osób na przykład pod Siklawą to bym powiedziała, ze stało się dlatego, ze zachowali się jak kretyni..
... (w miejscu 3 kropek były moje odpowiedzi gdyby ktoś pomyślał, że pisane jest chaotycznie)
Ja wczoraj miałam łzy w oczach. Ja grzmiało, lało...już kij z dorosłymi ludźmi... ale te DZIECI.... za co? Do góry? Pomimo wszystko ? W imię czego, przejechanych kilometrów, zapłaconego parkingu i biletów? Straconego zdjęcia na Facebooka ? Nie mogłam na to patrzeć, na tą skalę.... nieprzejednana skala głupoty, jak owce na rzeź, ja nie wiedziałam wtedy ze coś się stało (dzieje), nikt nie wiedział... ale czułam, że coś jest nie tak...
Ja wiem, że może ja mam większe doświadczenie, lepiej potrafię ocenić sytuację ale tam naprawdę nie trzeba było eksperta. Już od 12 byłam przekonana, ze trzeba uciekać. Rozumiem, ze jak ktoś jest w górach raz na rok to mógł tych sygnałów nie widzieć... mimo ze były. Ale jak już leje, grzmi, widać wyładowania ???
...
Ja to teraz przeżywam wręcz osobiście. Nawet nie to co się stało....tylko to co wczoraj widziałam. To było najbardziej przerażajace. To, ze wszyscy olali sytuację, nie jakaś przyszłą niedoszłą, tylko to, co właśnie w tym momencie się działo.
Gdzie my żyjemy, musi się coś stać żeby do ludzi dotarło to, ze trzeba uciekać? Musi ktoś przy nich zginąć żeby dotarło, że teraz to jest wreszcie niebezpiecznie i nie idziemy dalej ? Nie umiem tego pojąć.... to jest dla mnie najbardziej przykre. Próbuje to od wczoraj zrozumieć, staram się... i nie potrafię..
...
Już pomijam fakt, ze temperatura obniżyła się nagle...było to czuć... nie rozpętał się huragan...ale pojawiły się podmuchy... których nie było wcześniej wcale. Było czuć ze pogoda się zmienia...i zmienia się nagle. Wszystko było. Trzeba było tylko chcieć to widzieć. Wiec jak ktoś teraz mówi, że tego się nie dało przewidzieć to po prostu go tam nie było albo nie wiem... Fakt, że działo się to szybko... ale myślę, że była przynajmniej godzina, żeby uciec, zejść jak najniżej. Nie jestem meteorologiem, nie znam się na zjawiskach atmosferycznych ale znam się trochę na górach. Tak jak mówiłam, ja już od 12.00 byłam pewna, że trzeba iść w dół i to jak najszybciej..
I żal mi serce ściska jak pomyśle, że była AŻ godzina... żeby się ratować... i Ci wszyscy ludzie mogli żyć, mogło się nic nie wydarzyć oprócz tego, że byli by mokrzy..
...
Skala byłaby większa... Tylko tym razem góry obeszły się z nami łaskawie. To trwało kilka minut, nie liczyłam ale wyładowań było kilka 5?6? A co by było gdyby burza trwała godzinę ? Gdyby było ich 50? A burza objęła całe Tatry ? Nie chce nawet myśleć... wiesz ile ludzi było wtedy na Orlej Perci??
...
Już mi dziś lepiej. Wczoraj nie chciałam nawet o tym mówić. Napisałam bo czułam ze mnie zrozumiesz. Nie jestem przewodnikiem czy jakaś super znana personą, himalaistka z kij wie jakim doświadczeniem, nie chce żeby ludzi myśleli, że znalazł się nie wiadomo kto i gada jakby się znała na wszystkim najlepiej. Ale byłam tam i widziałam na własne oczy. I nikt mi nie wmówi ze było inaczej i że komentuje coś zza ekranu komputera... po prostu mam taki przeogromny żal, że to się stało...a nie musiało. Naprawdę nie musiało.."
27 sierpnia 2019
+78
-5
@niezależny@   [*] - Pokój jej duszy. Kondolencje dla Najbliższych.
27 sierpnia 2019
+16
-6
Zgodnie z ustawą o świadczeniu usług droga elektroniczna art 14 i 15 (Podmiot, który świadczy usługi określone w art. 12-14, nie jest obowiązany do sprawdzania przekazywanych, przechowywanych lub udostępnianych przez niego danych) wydawca portalu bilgorajska.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
Przy komentarzu niezarejestrowanego użytkownika będzie widoczny jego ZAKODOWANY adres IP. Zaloguj/Zarejestruj się.
REKLAMA
reklama
REKLAMA
REKLAMA

Najpopularniejsze

Ostatnie komentarze

REKLAMA
REKLAMA
 
telRedakcja telefon

533 188 100

alarmSkrzynka alarmowa

alert@bilgorajska.pl

emailRedakcja e-mail

redakcja@bilgorajska.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone bilgorajska.pl Projekt graficzny CePixel wykonanie eball hosting home.pl