
Do zdarzenia doszło nad ranem po nocnej aktywności bojowej lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że systemy radiolokacyjne wykryły niezidentyfikowany obiekt w polskiej przestrzeni powietrznej, który następnie zniknął ze wskazań radarów.
W rejon ostatniego wskazania skierowano śmigłowiec Mi-24. Załoga zlokalizowała prawdopodobne miejsce upadku obiektu w pobliżu Tarnawy-Kolonii.
Policja po otrzymaniu zgłoszenia o potężnym huku skierowała na miejsce patrole. Po godz. 5.00 funkcjonariusze ujawnili pomiędzy Tarnawą-Kolonią a Tokarami lej oraz rozrzucone elementy niezidentyfikowanego obiektu.
Teren został zabezpieczony. O zdarzeniu powiadomiono m.in. Żandarmerię Wojskową, Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służbę Kontrwywiadu Wojskowego oraz Prokuraturę Okręgową w Lublinie.
Prokurator Okręgowy w Lublinie Grzegorz Trusiewicz poinformował, że teren został sprawdzony pod względem pirotechnicznym i jest bezpieczny.
- Miejsce zostało sprawdzone pod względem pirotechnicznym, jest bezpiecznie, aktualnie trwają czynności procesowe. Na miejscu jest około 100 funkcjonariuszy różnych służb, w tym wojska i policji, wszystkie możliwe służby są na miejscu - przekazał Grzegorz Trusiewicz.
Jak dodał, oględziny nadzoruje czterech prokuratorów z VIII Wydziału Wojskowego Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Obecnie teren jest szczegółowo mapowany przy użyciu specjalistycznego sprzętu, w tym drona. Śledczy zabezpieczają możliwe ślady oraz elementy obiektu.
- J est to dosyć spory krater - około 10 metrów średnicy i około 5, może więcej metrów głębokości. Rozrzut tych elementów, które powstały jest dosyć spory, bo oceniam go na około 200 metrów - powiedział prokurator Trusiewicz.
Jak zaznaczył, na miejscu znaleziono wiele fragmentów obiektu.
- Jest ich sporo. Trudno na tę chwilę określić, ile tych szczątków jest, ponieważ miejsce, w którym doszło do zdarzenia, znajduje się na polu uprawnym - przekazał.
Prokuratura otrzymała oficjalny wniosek strony ukraińskiej o pomoc przy oględzinach miejsca zdarzenia.
- Dostaliśmy oficjalny wniosek strony ukraińskiej o pomoc w przeprowadzeniu tych oględzin, ponieważ są to fachowcy, którzy mają najwięcej do czynienia z tego typu zdarzeniami - poinformował prokurator Trusiewicz.
Decyzja w sprawie dopuszczenia ukraińskich ekspertów do czynności jeszcze nie zapadła.
Prokuratura prowadzi postępowanie w kierunku art. 173 Kodeksu karnego w związku z art. 212 Prawa lotniczego. Na miejscu nadal trwają oględziny oraz zabezpieczanie materiału dowodowego.
fot. lublin112.pl

Zarejestruj się
Zaloguj się
















Redakcja telefon
Skrzynka alarmowa
Redakcja e-mail