
Kacper Misiarz wyruszył w drogę 9 lipca. Jego plan zakładał pokonanie około 1000 kilometrów w ciągu pięciu dni. Trasa prowadziła z Biłgoraja przez Olkusz, Kłodzko i Pragę, a następnie miała zakończyć się we Wrocławiu.
Wyprawa od początku nie była jednak nastawiona wyłącznie na sportowy wynik. Każdy przejechany kilometr miał przypominać o walce Adama Iwanejko z dystrofią mięśniową Duchenne'a - ciężką, postępującą chorobą genetyczną prowadzącą do stopniowego osłabienia mięśni.
Po kilku dniach intensywnej jazdy Kacper dotarł do Pragi. Już podczas jazdy przez Czechy zaczął odczuwać silny ból prawej nogi. Początkowo liczył, że po odpoczynku sytuacja się poprawi, jednak następnego dnia dolegliwości się nasiliły.
Po analizie dalszych warunków na trasie Kacper podjął decyzję o zakończeniu wyprawy. Jak podkreślił, dalsza jazda mogła doprowadzić do poważnej kontuzji.
Mimo że nie udało się pokonać zaplanowanych 1000 kilometrów, wyprawa przyniosła wymierny efekt. Dzięki zaangażowaniu Kacpra i osób wspierających akcję w skarbonce udało się zebrać 24 tysiące złotych.
- Ta wyprawa od początku miała jeden cel - nagłośnić zbiórkę dla małego Adasia Iwanejko. Jeśli dzięki przejechanym kilometrom choć jedna osoba więcej dowiedziała się o jego historii i zdecydowała się pomóc, to ten wysiłek nie poszedł na marne - podkreślił Kacper.
Kacper podziękował wszystkim, którzy kibicowali mu podczas wyprawy, udostępniali informacje o akcji oraz wpłacali środki na rzecz Adasia. Jak zaznaczył, zakończenie trasy nie oznacza końca walki o zdrowie chłopca.
Wpłat na rzecz Adasia można dokonać za pośrednictwem skarbonki Kacpra: Wyjazd rowerem do Pragi i Wrocławia lub bezpośrednio przez stronę zbiórki: https://ww

Zarejestruj się
Zaloguj się














Redakcja telefon
Skrzynka alarmowa
Redakcja e-mail